~ W tym samym czasie u Kasi ~
Kiedy tylko weszliśmy do pokoju Tom zamknął drzwi na klucz, zarzucił mnie sobie na plecy i zaczął nieść w kierunku łóżka. Ja oczywiście zaczęłam się śmiać, zawsze gdy ktoś mi tak robi śmieje się tak,że nie mogę przestać. Tom ubawiony położył mnie w końcu na łóżku :
-Kocham twój śmiech ! Strasznie się za nim stęskniłem - powiedział i uśmiechnął się słodko
-Za moim śmiechem ? Czyli za mną nie ? - powiedziałam i zrobiłam minę w stylu " i ty jeszcze śmiesz mnie dotykać ? " .On zaśmiał się tylko i zaczął mnie całować po szyi mówiąc :
-Oczywiście , że za tobą.Ale ja uwielbiam twój śmiech a stęskniłem się za wszystkim co jest związane z tobą - powiedziawszy to ściągnął mi jednym szybkim ruchem bluzkę.Uśmiechnęłam się :
- Rozumiem , że stęskniłeś się głównie za tym ? - powiedziałam i odpłaciłam mu się tym samym.
-Nie tylko za tym - Tom się oburzył - ale za tym też - uśmiechnął się i zaczął mnie rozbierać. Kiedy leżałam naga popatrzył na mnie i zaczął mnie całować jeszcze namiętniej . Potem ja rozebrałam jego. Po godzinie pieszczot zasnęłam wtulona w mojego wariata .
~Wracamy do Martyny ~
Obudziłam się rano w objęciach Nathana . Leżałam na prawym boku a on za mną obejmując mnie w tali. Chciałam wstać do łazienki więc powoli odsunęłam rękę Natha ale kiedy wstawałam poczułam , że ktoś łapie mnie za nadgarstek i ciągnie z powrotem do łóżka.
-Gdzie uciekasz ? Dopiero co do mnie przyjechałaś - powiedział i ugryzł mnie delikatnie w ucho.
-Uciekam do łazienki - powiedziałam psując romantyczną atmosferę ( xd ) . Nathan zaśmiał się i puścił mnie mówiąc :
-Trzeba było tak od razu . Idź, ja sobie popacze - uśmiechnął się chytrze i uniósł brwi. Wystawiłam mu język i poszłam do łazienki . Po drodze wzięłam sobie bieliznę żeby nie paradować nago po pokoju w końcu ktoś mógłby wejść. Co z tego ,że drzwi są zamknięte nie wiadomo co oni wymyślą.
Wykonałam poranną toaletę i wróciłam do Natha . Chłopak stał w samych bokserkach i patrzył przez okno. Podeszłam do niego na paluszkach żeby go przestraszyć ale to on przestraszył mnie. Zanim go dotknęłam on odwrócił się gwałtownie i wziął mnie na ręce . Zaczęłam się śmiać.Nathan położył mnie na łóżku i zaczął łaskotać.śmiałam się nie miłosiernie dopóki nie usłyszeliśmy jak ktoś puka do drzwi :
-Ej ! Bądźcie ciszej bo nie wytrzymiem ! Jak nie Tom i Kasia w nocy to teraz wy ! - krzyknął Max i zszedł głośno tupiąc po schodach. Popatrzyliśmy po sobie z Nathem i zaczęliśmy się śmiać a raczej dusić się ze śmiechu. W końcu ubrani zeszliśmy na dół. W salonie siedziała cała banda i ( co było dziwne ) w ciszy .
-Ej , co jest ? - spytał Nathan ale usłyszał tylko :
-Ciiiiiiii ! -całej piątki
-Co wy robicie ? - tym razem ja spróbowałam ale znowu usłyszałam :
-Ciiiiii ! Posłuchajcie ! - w tym momencie zaczęłam słuchać. Na początku nie słyszałam nic szczególnego : lodówka, ruch uliczny sapanie Sivy. Popatrzyłam na Nathana , on pokręcił głową czyli też nic nie słyszał . Dopiero teraz usłyszałam :
- To ten dom na pewno ! The Wanted ! The Wanted ! The Wanted ! - popatrzyłam z przerażeniem na wszystkich. Wszyscy mieli dokładnie tak samo przerażone miny . No może z wyjątkiem Kasi , która blada jak ściana podeszła do okna po czym zemdlała.
Mam wrażenie , że te rozdziały są coraz nudniejsze ; / mam coraz mniej komentarzy i mam wrażenie że mniej osób czyta ten blog ; ( No ale mimo wszystko dodaje rozdział :) troszkę ciekawszy xd powstał dzięki "Chasing the sun" <3 dajcie znać co myślicie bo zastanawiam się nad zawieszeniem bloga ..
Kocham was rodzinko ;*****
Kasia :)
piątek, 6 kwietnia 2012
wtorek, 3 kwietnia 2012
Rozdział 33 ; >
Razem z Nathanem szliśmy na czworaka po korytarzu.Przy schodach wstaliśmy, popatrzyliśmy po sobie i ledwo się powstrzymaliśmy od wybuchu śmiechu. Zeszliśmy na dół ( już na 2 nogach) założyliśmy po cichu buty i bluzy a potem bezszelestnie wyszliśmy na zewnątrz.Nathan od razu objął mnie ramieniem a ja pocałowałam go za to w policzek po czym ruszyliśmy na spacer.Gdy tak szliśmy w końcu ja się odezwałam :
-Nathan , gdzie my w ogóle idziemy ? I po co ? - spytałam kiedy skręcił do jakieś uliczki.
-Mam dla ciebie niespodziankę mam tylko nadzieję,że będzie ją widać - powiedział po czym uśmiechnął się seksownie. " Widać ? To co to jest ?" pomyślałam ale moja rozmyślania przerwał Nathan ,który stanął przed ścianą i poświecił na nią latarką. Zobaczyłam ,że wszędzie było grafitii ale moim oczom ukazał się wielki napis : " Kocham Cię Martyna ". Nie wiedziałam co powiedzieć.Oczy zaszły mi łzami. Nathan uśmiechnął się przytulił mnie mocno i powiedział :
-Nie płacz.Wiem,że nie mam talentu ale starałem się .Serio -zaśmiał się melodyjnie a ja dołączyłam.
-Nie o to chodzi głuptasie.Po prostu nikt nie zrobił dla nigdy czegoś takiego.Kocham cię wariacie ! - powiedziałam i zaczęłam go namiętnie całować.On odwzajemniał moje pocałunki.Jego ręce były na moich pośladkach a moja ręka pod jego koszulką. " Dobrze , że tu tak ciemno i nikt nas nie widzi " pomyślałam i uśmiechnęłam się pomiędzy pocałunkami . W końcu Nath oderwał się ode mnie i powiedział :
-Robi się zimno . Chodźmy w domu też możemy się całować - uśmiechnął się i uniósł brwi.
-Dobrze - odpowiedziałam i poszliśmy do domu.
Przed drzwiami daliśmy sobie znak ,że musimy być cicho bo dostaniemy niezłą bure.Otworzyliśmy po cichu drzwi zdjęliśmy buty i już mieliśmy iść na górę ale zobaczyliśmy , że w kuchni świeci się światło . Nathan od razu pobiegł do schodów ale mnie coś podkusiło i na czworakach podeszłam do drzwi.Uchyliłam je lekko a moim oczom ukazał się Jay tańczący jakiś dziwny taniec. Zaśmiałam się ale ktoś zasłonił mi usta i ten ktoś też ledwo tłumił śmiech . To był Nathan. Jay nas nie słyszał bo miał słuchawki na uszach i nie widział bo miał zamknięte oczy. Po cichu wyszliśmy z kuchni i weszliśmy po schodach ale korytarz przeszliśmy znów na czworaka. Kiedy zamknęły się za nami drzwi Nathan od razu zaczął mnie całować . Całując się doszliśmy do łóżka .....
-Nathan , gdzie my w ogóle idziemy ? I po co ? - spytałam kiedy skręcił do jakieś uliczki.
-Mam dla ciebie niespodziankę mam tylko nadzieję,że będzie ją widać - powiedział po czym uśmiechnął się seksownie. " Widać ? To co to jest ?" pomyślałam ale moja rozmyślania przerwał Nathan ,który stanął przed ścianą i poświecił na nią latarką. Zobaczyłam ,że wszędzie było grafitii ale moim oczom ukazał się wielki napis : " Kocham Cię Martyna ". Nie wiedziałam co powiedzieć.Oczy zaszły mi łzami. Nathan uśmiechnął się przytulił mnie mocno i powiedział :
-Nie płacz.Wiem,że nie mam talentu ale starałem się .Serio -zaśmiał się melodyjnie a ja dołączyłam.
-Nie o to chodzi głuptasie.Po prostu nikt nie zrobił dla nigdy czegoś takiego.Kocham cię wariacie ! - powiedziałam i zaczęłam go namiętnie całować.On odwzajemniał moje pocałunki.Jego ręce były na moich pośladkach a moja ręka pod jego koszulką. " Dobrze , że tu tak ciemno i nikt nas nie widzi " pomyślałam i uśmiechnęłam się pomiędzy pocałunkami . W końcu Nath oderwał się ode mnie i powiedział :
-Robi się zimno . Chodźmy w domu też możemy się całować - uśmiechnął się i uniósł brwi.
-Dobrze - odpowiedziałam i poszliśmy do domu.
Przed drzwiami daliśmy sobie znak ,że musimy być cicho bo dostaniemy niezłą bure.Otworzyliśmy po cichu drzwi zdjęliśmy buty i już mieliśmy iść na górę ale zobaczyliśmy , że w kuchni świeci się światło . Nathan od razu pobiegł do schodów ale mnie coś podkusiło i na czworakach podeszłam do drzwi.Uchyliłam je lekko a moim oczom ukazał się Jay tańczący jakiś dziwny taniec. Zaśmiałam się ale ktoś zasłonił mi usta i ten ktoś też ledwo tłumił śmiech . To był Nathan. Jay nas nie słyszał bo miał słuchawki na uszach i nie widział bo miał zamknięte oczy. Po cichu wyszliśmy z kuchni i weszliśmy po schodach ale korytarz przeszliśmy znów na czworaka. Kiedy zamknęły się za nami drzwi Nathan od razu zaczął mnie całować . Całując się doszliśmy do łóżka .....
niedziela, 1 kwietnia 2012
Informacja :d
Dziewczyny z powodu braku czasu następny rozdział dodam dopiero we wtorek ; / przepraszam was bardzo że tyle musicie czekać ....ale nie pożałujecie ;) mam nadzieje xd kocham was ;***
czwartek, 29 marca 2012
Rozdział 32 ; >
W pewnym momencie usłyszeliśmy pukanie do drzwi.Nathan od razu opuścił mi koszulkę i siadł szybko obok mnie na łóżku z miną "ja nic nie zrobiłem". Uśmiechnęłam się na to tylko, poprawiłam włosy i otworzyłam drzwi.Jak można było przewidzieć stali tam objęci Kasia i Tom :
-Dobra.Przywitaliśmy się więc idziemy do nas bo mieliśmy tylko po was przyjść i zabrać- powiedział Tom i dopiero wtedy zauważyłam , że Kasia ma torbę na ramieniu."Czyli śpimy u nich"pomyślałam i szybko się spakowałam. Wszyscy zeszli już do auta tylko ja zostałam jeszcze w domu . Napisałam tacie kartkę : "Śpimy u chłopaków. Nie wiemy kiedy wracamy jak coś jesteśmy w kontakcie" , zamknęłam drzwi i pobiegłam do samochodu. Tom prowadził, Kasia siedziała obok a ja z Nathem na tyłach. Kiedy dojechaliśmy chłopaki weszli przodem my za nimi . Weszłyśmy do domu ale tam było tak jakoś ciemno, chciałam złapać Nathana na rękę ale poczułam tylko jak Kasia łapie mnie. Po chwili światło się zapaliło a chłopaki wydarli się : " Niespodzianka ! Witamy w Londynie ! " . " Dzięki " wydarłam się z Kaśką i zaczęłyśmy witać się z wszystkimi . Przytulaliśmy i całowaliśmy ( oczywiście w policzki) się przez 10 minut dopóki Nathan nie stwierdził , że już im wystarczy a Tom oczywiście go poparł.
- A właśnie zapomnieliśmy o najważniejszym ! - krzyknął Jay i zaczął poruszać dziwnie głową próbując dać innym jakiś znak
-Ale że o czym? - Siva nie zjarzył
-A no tak ! Debile z nas - Max złapał się za głowę i pognał do kuchni . Po chwili wrócił trzymając w rękach tort z napisem " Witamy w Londynie " widać było , że napis nie był profesjonalny.
- Tort zamówiliśmy ale dekoracje zrobiliśmy sami - powiedział dumnie Tom za co dostał buziaka od Kasi
- O Matko jakie to słodkie - powiedziałyśmy równo z Kaśką i oczywiście "przybiłyśmy piątkę "
-Ta. Twarz Sivy też była słodka gdy to pisaliśmy - powiedział Nathan i chłopcy zaczęli się śmiać. My nie zjarzyłyśmy o co chodzi więc nam wyjaśnili :
-Kupiliśmy takie kolorowe "pisaki" co piszą taką słodką galaretką . Nie wiedzieliśmy jak to się otwiera i kiedy Jay wkurzony ścisnął pisak połowa tej galaretki wylądowała na twarzy Sivy który akurat stał obok - opowiedział Max i wszyscy zaczęli się śmiać oprócz Sivy który wkurzony powiedział w końcu :
- Dobra jedzmy ten tort.
Wszyscy przytaknęli. Nathan podał na nóż i obie z Kasia zaczęłyśmy kroić tort. Śmiechu było co nie miara bo w ogóle nam to nie szło. W końcu każdy miał swój pokraśny kawałek i wszyscy usiedli aby zjeść. Kiedy już zjedliśmy a talerze były w zlewie wszyscy zostali zwołani do salonu aby grać w Twistera .
Grał każdy z wyjątkiem Jaya który przegrał w marynarza i kręcił za nas tarczą . Wszyscy stanęli na macie i po niecałych 10 minutach odpadł Siva , który nie wytrzymał ze śmiechu ponieważ zobaczył jak Max wije się jak wąż pomiędzy nogami wszystkich graczy żeby dostać się na jeden z rogów maty. Po 30 minutach stwierdziliśmy że nikt nie odpuści i zaczęliśmy grać jeszcze raz tym razem Kasia sędziowała ponieważ kiedy Jay oznajmił koniec gry zmęczony Max padł na nią bezwładnie bo akurat znajdowała się pod nim . W końcu gra nam się znudziła i stwierdziliśmy , że jest już zbyt późno (była 24:37). Każdy rozszedł się do swoich pokoi no prawie. Podczas gdy chłopacy cicho siedzieli w pokojach śmiech Kasi wydobywający się z pokoju Toma było słychać w całym domu ale jakoś nikt specjalnie się tym nie przejął . Uśmiechnęłam się tylko gdy po cichu, na czworaka, razem z Nathanem wymykałam się z domu.
-Dobra.Przywitaliśmy się więc idziemy do nas bo mieliśmy tylko po was przyjść i zabrać- powiedział Tom i dopiero wtedy zauważyłam , że Kasia ma torbę na ramieniu."Czyli śpimy u nich"pomyślałam i szybko się spakowałam. Wszyscy zeszli już do auta tylko ja zostałam jeszcze w domu . Napisałam tacie kartkę : "Śpimy u chłopaków. Nie wiemy kiedy wracamy jak coś jesteśmy w kontakcie" , zamknęłam drzwi i pobiegłam do samochodu. Tom prowadził, Kasia siedziała obok a ja z Nathem na tyłach. Kiedy dojechaliśmy chłopaki weszli przodem my za nimi . Weszłyśmy do domu ale tam było tak jakoś ciemno, chciałam złapać Nathana na rękę ale poczułam tylko jak Kasia łapie mnie. Po chwili światło się zapaliło a chłopaki wydarli się : " Niespodzianka ! Witamy w Londynie ! " . " Dzięki " wydarłam się z Kaśką i zaczęłyśmy witać się z wszystkimi . Przytulaliśmy i całowaliśmy ( oczywiście w policzki) się przez 10 minut dopóki Nathan nie stwierdził , że już im wystarczy a Tom oczywiście go poparł.
- A właśnie zapomnieliśmy o najważniejszym ! - krzyknął Jay i zaczął poruszać dziwnie głową próbując dać innym jakiś znak
-Ale że o czym? - Siva nie zjarzył
-A no tak ! Debile z nas - Max złapał się za głowę i pognał do kuchni . Po chwili wrócił trzymając w rękach tort z napisem " Witamy w Londynie " widać było , że napis nie był profesjonalny.
- Tort zamówiliśmy ale dekoracje zrobiliśmy sami - powiedział dumnie Tom za co dostał buziaka od Kasi
- O Matko jakie to słodkie - powiedziałyśmy równo z Kaśką i oczywiście "przybiłyśmy piątkę "
-Ta. Twarz Sivy też była słodka gdy to pisaliśmy - powiedział Nathan i chłopcy zaczęli się śmiać. My nie zjarzyłyśmy o co chodzi więc nam wyjaśnili :
-Kupiliśmy takie kolorowe "pisaki" co piszą taką słodką galaretką . Nie wiedzieliśmy jak to się otwiera i kiedy Jay wkurzony ścisnął pisak połowa tej galaretki wylądowała na twarzy Sivy który akurat stał obok - opowiedział Max i wszyscy zaczęli się śmiać oprócz Sivy który wkurzony powiedział w końcu :
- Dobra jedzmy ten tort.
Wszyscy przytaknęli. Nathan podał na nóż i obie z Kasia zaczęłyśmy kroić tort. Śmiechu było co nie miara bo w ogóle nam to nie szło. W końcu każdy miał swój pokraśny kawałek i wszyscy usiedli aby zjeść. Kiedy już zjedliśmy a talerze były w zlewie wszyscy zostali zwołani do salonu aby grać w Twistera .
Grał każdy z wyjątkiem Jaya który przegrał w marynarza i kręcił za nas tarczą . Wszyscy stanęli na macie i po niecałych 10 minutach odpadł Siva , który nie wytrzymał ze śmiechu ponieważ zobaczył jak Max wije się jak wąż pomiędzy nogami wszystkich graczy żeby dostać się na jeden z rogów maty. Po 30 minutach stwierdziliśmy że nikt nie odpuści i zaczęliśmy grać jeszcze raz tym razem Kasia sędziowała ponieważ kiedy Jay oznajmił koniec gry zmęczony Max padł na nią bezwładnie bo akurat znajdowała się pod nim . W końcu gra nam się znudziła i stwierdziliśmy , że jest już zbyt późno (była 24:37). Każdy rozszedł się do swoich pokoi no prawie. Podczas gdy chłopacy cicho siedzieli w pokojach śmiech Kasi wydobywający się z pokoju Toma było słychać w całym domu ale jakoś nikt specjalnie się tym nie przejął . Uśmiechnęłam się tylko gdy po cichu, na czworaka, razem z Nathanem wymykałam się z domu.
wtorek, 27 marca 2012
Rozdział 31 ; >
-Martyna możemy chwilkę porozmawiać ?-spytała mnie mama stojąc w drzwiach mojego pokoju kiedy pakowałam się na wyjazd do Londynu.Popatrzyłam na nią lekko przestraszonym wzrokiem " Kurde pewnie chodzi i chłopaków a właściwie Nathana " pomyślałam i moja mama chyba to wyczuła.
-Powiesz co to za chłopcy ? Tylko bez ściemy - powiedziała i usiadła na łóżku nie czekając na moją odpowiedź. " Dobrze " powiedziałam i opowiedziałam jej całą historie ( z grubsza, pominęłam oczywiście Adasia , noc z Nathem itp). Mama słuchała uważnie nie przerywając mi , ja między czasie nadal się pakowałam kiedy skończyłam opowiadać mama wstała pocałowała mnie w czoło i powiedziała :
-Mam nadzieję , że będą tego spotkania same pozytywne skutki -uśmiechnęła się i wyszła. " Ufff..." pomyślałam i kończyłam się pakować.
~Dzień wylotu ( lotnisko) ~
-Masz wszystko ? Zadzwoń raz na jakiś czas. Ja nie będę ci przeszkadzać . Tylko bądźcie grzeczne i nie przeginajcie z chłopakami-mówiły na zmianę nasze mamy.Oczywiście my cały czas przytakiwałyśmy.W końcu pożegnałyśmy się i poszłyśmy do samolotu.Lot minął nam wyjątkowo szybko.W sumie to się nie dziwie przegadałyśmy z Kasią cały lot w pewnym momencie jakiś koleś spytał czy jesteśmy normalne bo gdybyśmy były to rozmawiałybyśmy co cichu a nie jak byśmy były same. Kasia coś mu tam odpysknęła i to tak , że aż go zatkało ja oczywiście zaczęłam się niemiłosiernie śmiać.W końcu doleciałyśmy.Kiedy szłyśmy już po lotnisku zobaczyłam mojego tatę i od razu się na niego rzuciłam .Kasia przywitała się grzecznie i poszłyśmy do samochodu. Kiedy dojechaliśmy do domu od razu chciałyśmy zadzwonić do chłopaków. Tata nie miał nic przeciwko, ponieważ miał dużo pracy. Między czasie ustaliłyśmy z tatą jak będzie wyglądał nasz pobyt u niego.Powiedział, że możemy chodzić gdzie chcemy ,tylko z chłopakami bo oni znają lepiej miasto no i się nami zajmą. Powiedział też , że wraca późno więc jeśli śpimy poza domem to mamy mu dać znać. Po uzgodnieniu wszystkiego tata wyszedł a my zadzwoniłyśmy do chłopaków a właściwie do Nathana . Odebrał po kilku sygnałach
-Cześć kochanie jesteście już ? -spytał
-Tak jesteśmy u taty w domu. On wyszedł już do pracy więc chata wolna.Chodźcie do nas - powiedziałam . Podałam mu adres i się rozłączyłam. 10 minut obydwie siedziałyśmy jak na szpilkach w końcu zadzwonił dzwonek.Kasia wybiegła z pokoju z prędkością światła ,usłyszałam jak otwierają się drzwi i krzyk Kasi : " Tom !!!" a potem w drzwiach do mojego pokoju ( miałyśmy oddzielne) zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Nathana . Podleciałam do niego szybko i namiętnie go pocałowałam . " Boże jak mi tego brakowało" pomyślałam kiedy leżeliśmy już na łóżku za zamkniętymi drzwiami a Nathan całował mnie gdzie się tylko dało szepcąc co chwile : " kocham cie nie mogłem wytrzymać bez ciebie myślałem że zwariuje "
Przepraszam , że tak kiepsko ale mam tyle nauki że jestem dumna iż dodałam ten rozdział xd następny w czwartek :* Kocham was i dzięki za 10 000 wejść WOW ! Naprawdę nie macie pojęcia ile mają dla mnie znaczenia wasze ciepłe komentarze :) pozdrawiam całą rodzinkę :d a rozdział dedykuje Lauren bo po przeczytaniu jej opowiadania zaczęłam pisać ten rozdział :***
Kasia :)
-Powiesz co to za chłopcy ? Tylko bez ściemy - powiedziała i usiadła na łóżku nie czekając na moją odpowiedź. " Dobrze " powiedziałam i opowiedziałam jej całą historie ( z grubsza, pominęłam oczywiście Adasia , noc z Nathem itp). Mama słuchała uważnie nie przerywając mi , ja między czasie nadal się pakowałam kiedy skończyłam opowiadać mama wstała pocałowała mnie w czoło i powiedziała :
-Mam nadzieję , że będą tego spotkania same pozytywne skutki -uśmiechnęła się i wyszła. " Ufff..." pomyślałam i kończyłam się pakować.
~Dzień wylotu ( lotnisko) ~
-Masz wszystko ? Zadzwoń raz na jakiś czas. Ja nie będę ci przeszkadzać . Tylko bądźcie grzeczne i nie przeginajcie z chłopakami-mówiły na zmianę nasze mamy.Oczywiście my cały czas przytakiwałyśmy.W końcu pożegnałyśmy się i poszłyśmy do samolotu.Lot minął nam wyjątkowo szybko.W sumie to się nie dziwie przegadałyśmy z Kasią cały lot w pewnym momencie jakiś koleś spytał czy jesteśmy normalne bo gdybyśmy były to rozmawiałybyśmy co cichu a nie jak byśmy były same. Kasia coś mu tam odpysknęła i to tak , że aż go zatkało ja oczywiście zaczęłam się niemiłosiernie śmiać.W końcu doleciałyśmy.Kiedy szłyśmy już po lotnisku zobaczyłam mojego tatę i od razu się na niego rzuciłam .Kasia przywitała się grzecznie i poszłyśmy do samochodu. Kiedy dojechaliśmy do domu od razu chciałyśmy zadzwonić do chłopaków. Tata nie miał nic przeciwko, ponieważ miał dużo pracy. Między czasie ustaliłyśmy z tatą jak będzie wyglądał nasz pobyt u niego.Powiedział, że możemy chodzić gdzie chcemy ,tylko z chłopakami bo oni znają lepiej miasto no i się nami zajmą. Powiedział też , że wraca późno więc jeśli śpimy poza domem to mamy mu dać znać. Po uzgodnieniu wszystkiego tata wyszedł a my zadzwoniłyśmy do chłopaków a właściwie do Nathana . Odebrał po kilku sygnałach
-Cześć kochanie jesteście już ? -spytał
-Tak jesteśmy u taty w domu. On wyszedł już do pracy więc chata wolna.Chodźcie do nas - powiedziałam . Podałam mu adres i się rozłączyłam. 10 minut obydwie siedziałyśmy jak na szpilkach w końcu zadzwonił dzwonek.Kasia wybiegła z pokoju z prędkością światła ,usłyszałam jak otwierają się drzwi i krzyk Kasi : " Tom !!!" a potem w drzwiach do mojego pokoju ( miałyśmy oddzielne) zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Nathana . Podleciałam do niego szybko i namiętnie go pocałowałam . " Boże jak mi tego brakowało" pomyślałam kiedy leżeliśmy już na łóżku za zamkniętymi drzwiami a Nathan całował mnie gdzie się tylko dało szepcąc co chwile : " kocham cie nie mogłem wytrzymać bez ciebie myślałem że zwariuje "
Przepraszam , że tak kiepsko ale mam tyle nauki że jestem dumna iż dodałam ten rozdział xd następny w czwartek :* Kocham was i dzięki za 10 000 wejść WOW ! Naprawdę nie macie pojęcia ile mają dla mnie znaczenia wasze ciepłe komentarze :) pozdrawiam całą rodzinkę :d a rozdział dedykuje Lauren bo po przeczytaniu jej opowiadania zaczęłam pisać ten rozdział :***
Kasia :)
sobota, 24 marca 2012
Rozdział 30 !!! ; >
-Martyna nie płacz .... - Nathan próbował mnie uspokoić ale słyszałam , że jemu głos też się łamał.
-Dla... dla...dlaczego ?!-powiedziałam cicho łkając
-Menadżer powiedział , że nie ma na to czasu.Dodał , że jeden koncert w Polsce w zupełności wystarczy.Powiedzieliśmy mu z Tomem o was ale on stwierdził , że nam się i tak odwidzi.Jak to powiedział Tom się na niego rzucił ale zdążyłem go powstrzymać - Nathan zrobił przerwę a po chwili dodał z entuzjazmem :
-Ale mamy z chłopakami plan.Mówiłaś , że twój tata pracuje w Londynie.My będziemy w Londynie przez bliżej nie określony czas ale na pewno będziemy tam długo więc jeśli przyjdziesz do taty - w tym momencie Tom wydarł się do słuchawki : "z Kasią !!!!! " po czym Nathan kontynuował - ... z Kasią to spędzimy razem wakacje no część przynajmniej -chłopak czekał na moją odpowiedź.Ja gorączkowo myślałam : " Tak to może się udać. Miałam i tak czy siak jechać w wakacje do taty i na dodatek miałam zabrać Kasie.Jej mama już się przecież zgodziła.Tylko czy pozwolą nam jechać teraz przecież dopiero co wróciłyśmy z Warszawy.Tak myślę,że pozwolą "
-Nathan myślę , że to może się udać tylko muszę trochę pobyć w domu żeby ściągnęli mi gips.No i żeby pobyć trochę z mamą- powiedziałam szczęśliwa
-To ekstra ! Tom dzwoń do Kasi ( tutaj było słuchać jak Tom spada z kanapy (?) no w każdym bądź razie z czegoś i drze się " Zobaczę Kasie ! "). Pogadałam jeszcze z Nathem 20 minut i rozłączyłam się.Poszłam się umyć a potem położyłam się do łóżka i prawie od razu usnęłam. Po bliżej nie określonym czasie obudził mnie dźwięk smsa . Popatrzyłam na zegarek na ścianie 23 : 15 " To może być tylko Kaśka" powiedziałam na głos i wyciągnęłam fona z pod poduszki . Tak to ona. Esemes brzmiał :
" Tom gadał z moją mamą xd Szkoda , że tego nie widziałaś :p Zgodziła się 2 raz ale to nie ważne. Powiedziała , że mogę jechać bo Tom jest bardzo fajny ( nieźle przyjęła fakt że jest 7 lat starszy xdd) Chłopaki mogą nam załatwić bilety na za dwa tygodnie .Pogadaj z rodzicami. Wszystko w twoich rękach :) Przyjde jutro o 15 coś porobimy :p Kocham cie grubasie i sory że cie obudziłam :***
"Super.Wystarczy że zadzwonie do taty a on już przekona mamę." pomyślałam i zasnęłam.
Następnego dnia zadzwoniłam do taty a on oczywiście się zgodził.Potem przekonał mamę.Uradowane zadzwoniłyśmy do chłopaków.Wszystko ustaliliśmy i czekaliśmy na dzień wylotu. Te dwa tygodnie zleciały mi i Kasi na zakupach ,wypadach na miasto .Między czasie zdjęli mi gips i byłam wreszcie w pełni sprawna.Myślałam , że obejdzie się bez większych problemów. Pomyliłam się. Mama usłyszała moją rozmowę z Kasią o chłopakach a potem bezpośrednio z Nathanem.Wiedziałam , że nie będzie zachwycona ale nie sądziłam że powie coś takiego ...
Przepraszam że tyle nie pisałam ale nie miałam czasu :) Może zapowiada się źle ale zdradzę wam że i tak będzie dobrze :p Kocham was i dzięki że to czytacie już niedługo 10 000 wejść! :*****
Kasia :)
-Dla... dla...dlaczego ?!-powiedziałam cicho łkając
-Menadżer powiedział , że nie ma na to czasu.Dodał , że jeden koncert w Polsce w zupełności wystarczy.Powiedzieliśmy mu z Tomem o was ale on stwierdził , że nam się i tak odwidzi.Jak to powiedział Tom się na niego rzucił ale zdążyłem go powstrzymać - Nathan zrobił przerwę a po chwili dodał z entuzjazmem :
-Ale mamy z chłopakami plan.Mówiłaś , że twój tata pracuje w Londynie.My będziemy w Londynie przez bliżej nie określony czas ale na pewno będziemy tam długo więc jeśli przyjdziesz do taty - w tym momencie Tom wydarł się do słuchawki : "z Kasią !!!!! " po czym Nathan kontynuował - ... z Kasią to spędzimy razem wakacje no część przynajmniej -chłopak czekał na moją odpowiedź.Ja gorączkowo myślałam : " Tak to może się udać. Miałam i tak czy siak jechać w wakacje do taty i na dodatek miałam zabrać Kasie.Jej mama już się przecież zgodziła.Tylko czy pozwolą nam jechać teraz przecież dopiero co wróciłyśmy z Warszawy.Tak myślę,że pozwolą "
-Nathan myślę , że to może się udać tylko muszę trochę pobyć w domu żeby ściągnęli mi gips.No i żeby pobyć trochę z mamą- powiedziałam szczęśliwa
-To ekstra ! Tom dzwoń do Kasi ( tutaj było słuchać jak Tom spada z kanapy (?) no w każdym bądź razie z czegoś i drze się " Zobaczę Kasie ! "). Pogadałam jeszcze z Nathem 20 minut i rozłączyłam się.Poszłam się umyć a potem położyłam się do łóżka i prawie od razu usnęłam. Po bliżej nie określonym czasie obudził mnie dźwięk smsa . Popatrzyłam na zegarek na ścianie 23 : 15 " To może być tylko Kaśka" powiedziałam na głos i wyciągnęłam fona z pod poduszki . Tak to ona. Esemes brzmiał :
" Tom gadał z moją mamą xd Szkoda , że tego nie widziałaś :p Zgodziła się 2 raz ale to nie ważne. Powiedziała , że mogę jechać bo Tom jest bardzo fajny ( nieźle przyjęła fakt że jest 7 lat starszy xdd) Chłopaki mogą nam załatwić bilety na za dwa tygodnie .Pogadaj z rodzicami. Wszystko w twoich rękach :) Przyjde jutro o 15 coś porobimy :p Kocham cie grubasie i sory że cie obudziłam :***
"Super.Wystarczy że zadzwonie do taty a on już przekona mamę." pomyślałam i zasnęłam.
Następnego dnia zadzwoniłam do taty a on oczywiście się zgodził.Potem przekonał mamę.Uradowane zadzwoniłyśmy do chłopaków.Wszystko ustaliliśmy i czekaliśmy na dzień wylotu. Te dwa tygodnie zleciały mi i Kasi na zakupach ,wypadach na miasto .Między czasie zdjęli mi gips i byłam wreszcie w pełni sprawna.Myślałam , że obejdzie się bez większych problemów. Pomyliłam się. Mama usłyszała moją rozmowę z Kasią o chłopakach a potem bezpośrednio z Nathanem.Wiedziałam , że nie będzie zachwycona ale nie sądziłam że powie coś takiego ...
Przepraszam że tyle nie pisałam ale nie miałam czasu :) Może zapowiada się źle ale zdradzę wam że i tak będzie dobrze :p Kocham was i dzięki że to czytacie już niedługo 10 000 wejść! :*****
Kasia :)
wtorek, 20 marca 2012
Rozdział 29 ; >
Kiedy wsiadłyśmy do samochodu obydwie miałyśmy łzy w oczach . Rzeczy , które dali nam chłopcy wsadziłyśmy do toreb.Ciocia spojrzała na nas w lusterku ( siedziałyśmy z tyłu ) my tylko kiwnęłyśmy głowami i odjechałyśmy.Dojechałyśmy na przystanek po 10 minutach. Zapakowałyśmy walizki do autokaru i zaczęłyśmy żegnać się z ciocią.
-Dzięki za wszystko - powiedziałam i mocno przytuliłam Agnieszkę
-Nie ma sprawy będę tęsknić za wami dziewczyny - odpowiedziała ciocia i przytuliła nas obydwie
-A właśnie zapomniałabym ! - powiedziała Kasia i zaczęła grzebać w torbie
-To dla pa... znaczy do dla ciebie ciociu od chłopaków i od nas za wszystko co dla nas zrobiłaś - kiedy Kasia zobaczyła moje zdziwienie mrugnęła do mnie porozumiewawczo
-Dla mnie ? -powiedziała otwierając prezent- O Matko ! Jaki cudowny ! Dziękuje wam - powiedziała ze łzami w oczach gdy zobaczyła obraz złożony ze zdjęć Londynu.Uściskałyśmy się jeszcze raz i wsiadłyśmy do autobusu .Po chwili ruszyłyśmy w drogę . Widziałam , że Kasia tęsknie patrzyła za okna przy którym siedziała mając na uszach słuchawki . Nawet bez patrzenia na jej iPod'a wiedziałam , że słucha chłopaków bo siedząc koło niej wszystko słyszałam. Uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam myśleć jak to będzie ze mną i z Nathanem, w swoich rozmyślaniach usnęłam.
-Wstawaj grubasie ! - usłyszałam głos Kasi nad sobą
- Za chwile jesteśmy dzwoń po mamę ja już dzwoniłam - powiedziała schylając się po mój telefon który był w torbie bo widziała że do mnie jeszcze nic nie dociera.
-Dzięki kochanie - powiedziałam , cmoknęłam ją w policzek , wzięłam telefon i zadzwoniłam do mamy. Kiedy wyszłyśmy z autobusu przywitaniom nie było końca . Całusy , przytulanie skargi na moją rękę i życzenia powrotu do zdrowia.Kiedy dotarłyśmy do domu od razu poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku.Mama na szczęście zajęła się rozpakowaniem mnie . Kiedy zaczęła tak krzątać się po moim pokoju stwierdziłam , że pójdę do salonu i obejrzę coś.Przebrałam się w dres zrobiłam popcorn i zaległam na kanapie .Skakałam po kanałach ale jakoś nic nie przykuło mojej uwagi wszędzie albo "Ojciec Mateusz" albo jakieś inne tego typu seriale. Włączyłam na eske a tam : The Wanted " Lightning " uśmiechnęłam się mimo wolnie. Podczas słuchania piosenki pomyślałam o czymś o czym wcześniej nie pomyślałam : " Moja mama . Przecież ona nie zgodzi się na mój związek z Nathanem" Z moich myśli wyrwał mnie głos mamy :
-Kochanie idę do sklepu po drodze wstąpię do koleżanki nie wiem kiedy wrócę. Ty sobie siedź , odpoczywaj - powiedziała i posłała mi całusa
-Dobrze pa - odpowiedziałam i poszłam zamknąć drzwi za nią . W tym momencie zadzwonił mi telefon.Pobiegłam do niego i popatrzyłam kto dzwoni "Nathan :*" od razu odebrałam :
-Cześć kochanie- powiedziałam
-Cześć . Matko już za tobą tęsknie , strasznie ale i tak znikam przy tym co przeżywa Tom - Nathan zaczął się śmiać i było słychać że inni też się śmieją.Pomiędzy śmiechami słyszałam cichy i smutny głos Toma " To nie jest śmieszne ja umieram "
-Powiedz mu potem że Kasia ma to samo- powiedziałam ze śmiechem - Już odlicza dni do waszego przyjazdu , zresztą tak jak ja - dodałam
- Właśnie a propo naszego przyjazdu -Nathan westchnął smutno-Martyna my nie przyjdziemy do Polski.Prawdopodobnie już w ogóle - kiedy to powiedział usłyszałam głośny lament Toma w telefonie a po chwili sama zaczęłam płakać.
Same smutasy mi wychodzą :( no ale jest potem będzie lepiej :) pozdrawiam :**
Kasia :)
-Dzięki za wszystko - powiedziałam i mocno przytuliłam Agnieszkę
-Nie ma sprawy będę tęsknić za wami dziewczyny - odpowiedziała ciocia i przytuliła nas obydwie
-A właśnie zapomniałabym ! - powiedziała Kasia i zaczęła grzebać w torbie
-To dla pa... znaczy do dla ciebie ciociu od chłopaków i od nas za wszystko co dla nas zrobiłaś - kiedy Kasia zobaczyła moje zdziwienie mrugnęła do mnie porozumiewawczo
-Dla mnie ? -powiedziała otwierając prezent- O Matko ! Jaki cudowny ! Dziękuje wam - powiedziała ze łzami w oczach gdy zobaczyła obraz złożony ze zdjęć Londynu.Uściskałyśmy się jeszcze raz i wsiadłyśmy do autobusu .Po chwili ruszyłyśmy w drogę . Widziałam , że Kasia tęsknie patrzyła za okna przy którym siedziała mając na uszach słuchawki . Nawet bez patrzenia na jej iPod'a wiedziałam , że słucha chłopaków bo siedząc koło niej wszystko słyszałam. Uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam myśleć jak to będzie ze mną i z Nathanem, w swoich rozmyślaniach usnęłam.
-Wstawaj grubasie ! - usłyszałam głos Kasi nad sobą
- Za chwile jesteśmy dzwoń po mamę ja już dzwoniłam - powiedziała schylając się po mój telefon który był w torbie bo widziała że do mnie jeszcze nic nie dociera.
-Dzięki kochanie - powiedziałam , cmoknęłam ją w policzek , wzięłam telefon i zadzwoniłam do mamy. Kiedy wyszłyśmy z autobusu przywitaniom nie było końca . Całusy , przytulanie skargi na moją rękę i życzenia powrotu do zdrowia.Kiedy dotarłyśmy do domu od razu poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku.Mama na szczęście zajęła się rozpakowaniem mnie . Kiedy zaczęła tak krzątać się po moim pokoju stwierdziłam , że pójdę do salonu i obejrzę coś.Przebrałam się w dres zrobiłam popcorn i zaległam na kanapie .Skakałam po kanałach ale jakoś nic nie przykuło mojej uwagi wszędzie albo "Ojciec Mateusz" albo jakieś inne tego typu seriale. Włączyłam na eske a tam : The Wanted " Lightning " uśmiechnęłam się mimo wolnie. Podczas słuchania piosenki pomyślałam o czymś o czym wcześniej nie pomyślałam : " Moja mama . Przecież ona nie zgodzi się na mój związek z Nathanem" Z moich myśli wyrwał mnie głos mamy :
-Kochanie idę do sklepu po drodze wstąpię do koleżanki nie wiem kiedy wrócę. Ty sobie siedź , odpoczywaj - powiedziała i posłała mi całusa
-Dobrze pa - odpowiedziałam i poszłam zamknąć drzwi za nią . W tym momencie zadzwonił mi telefon.Pobiegłam do niego i popatrzyłam kto dzwoni "Nathan :*" od razu odebrałam :
-Cześć kochanie- powiedziałam
-Cześć . Matko już za tobą tęsknie , strasznie ale i tak znikam przy tym co przeżywa Tom - Nathan zaczął się śmiać i było słychać że inni też się śmieją.Pomiędzy śmiechami słyszałam cichy i smutny głos Toma " To nie jest śmieszne ja umieram "
-Powiedz mu potem że Kasia ma to samo- powiedziałam ze śmiechem - Już odlicza dni do waszego przyjazdu , zresztą tak jak ja - dodałam
- Właśnie a propo naszego przyjazdu -Nathan westchnął smutno-Martyna my nie przyjdziemy do Polski.Prawdopodobnie już w ogóle - kiedy to powiedział usłyszałam głośny lament Toma w telefonie a po chwili sama zaczęłam płakać.
Same smutasy mi wychodzą :( no ale jest potem będzie lepiej :) pozdrawiam :**
Kasia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)